środa, 13 czerwca 2012

Rozdział 1

Właśnie rozmyślałam o zbliżających się wakacjach, do których brakowało zaledwie 3 tygodnie, kiedy nagle usłyszałam
-Brenda do tablicy.
-Zamurowało mnie, jednak szybko wstałam z krzesła i podeszłam do tablicy. Stałam jak słup i próbowałam domyślić się o czym jest lekcja, jednak najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Nauczycielka już miała sięgnąć po długopis, żeby wpisać mi nie pierwszą lufę, jednak z opresji uratował mnie dzwonek na przerwę. Odetchnęłam z ulgą. Prędko się spakowałam i wyszłam z sali. Po chwili dołączyły do mnie moje dwie przyjaciółki Suzan i Ely.
-Miałaś farta. - Odezwała się Ely.
-O czym ty tak całymi dniami rozmyślasz? - Dodała Suzan.
-No przecież zbliżają się wakacje, moje szare komórki już dawno przestały działać.
-Powinnyśmy wybrać się gdzieś.
-Świetny pomysł Brenda wkońcu się zrelaksuje.
-Co ty na to? - Spytały.
-Jak dla mnie OK.
Na podobnych rozmowach upłynęła nam droga do domu. Wpadłam do mieszkania jak rakieta i położyłam się na łóżko. Nie miałam na nic ochoty. A jakby tego tego było mało cały czas dręczyły mnie moje zbędne kilogramy, jednak nie miałam czasu ani ochoty, aby coś z nimi zrobić. Zmęczona problemami codziennego życia szybko zasnęłam. Kiedy się obudziłam to spojrzałam na budzik stojący na moim biurku i po chwili doszłam do wniosku, że jest już 7:45. Szybko się ogarnęłam, założyłam plecak i już miałam otwierać drzwi wyjściowe, kiedy nagle zobaczyłam zaspaną mamę idącą w moim kierunku. W tej samej chwili uświadomiłam sobie, że jest weekend. Po krótkiej chwili ponownie leżałam już w łóżku. Wstałam dopiero około 11:00 zdawając sobie sprawę ze swojej głupoty. Ale trudno, prędzej czy później wszyscy o tym zapomną. Chyba...